Mistrzostwa Polski w Juracie
13-15 sierpnia
Na szczęście pod swoje skrzydła wziął mnie dr Rybak i mój przyjaciel Marcin Kmiecik właściciel centrum rehabilitacji w Jastarni . Także przez dwa tygodnie byłem codziennie podłączony pod maszynke do terapiii energotonowych i odbudowywałem sobie przyczep na poziomie komórkowym. Świetna sprawa, bo prawdopodobnie nie będe musiał robić sobie żadnej operacji, a bark działa wyśmienicie. Zaraz po postawieniu się na nogi wyjechałem na tydzień do Egiptu, żeby rozruszać te stare kości. Tam czekała na mnie super ekipa łącznie z moimi podopiecznymi i zaczęliśmy ostry trening. Niestety to nie był koniec moich niepowodzeń, zaraz przed zawodami strasznie się rozchorowałem i zaledwie dzień przed rozpoczęciem zawodów leżałem w łóżku z gorączką. Cały ten zbieg nieszczęśliwych okoliczności nie nastawiał mnie pozytywnie, ale i tak nie mogłem sie doczekać pierwszego dnia zawodów. Zaraz po rozpoczęciu rozwaliłem się na ziemi z innymi zawodnikami i czekaliśmy na wiatr. Ok godziny 12 zupełnie z nikąd pojawił się wiatr. Napomowałem cały set kitów od 10 metrowego szaleńca, aż po moją 16 metrową ciężarówkę. Zaczęło się nienagannie, bo swój pierwszy przejazd miałem z reprezentantem Litwy, który po przegraniu heatu wspierał mnie przez całe zawody. Kolejne heat miałem z młodym Wojtkiem Isselem, który w zaskakująco szybkim tempie robi postępy i miał szanse się wykazać . Na szczęście i ten heat udało mi się wygrać. Kolejny heat był już naprawdę ciężki i pomimo olbrzymiemu kataru i problemów z oddychaniem (gdyż każdy hals i trick był pełnem ciężkich kaszlnięć z mojej strony), dałem rade sprostać zawodnikowi na miarę światową - Tomkowi Dakterze. Ze swojej strony wykonałe m.in. backmoba do wrapped oraz frontmoba do blinda oraz masę innych prostszych tricków i pomimo świetnego przejazdu decyzja sędziów była tylko lekko przychyliła szalę zwycięstwa na moją stronę. Mój przeciwnik pokazał masę innowacyjnych tricków jak np. handel passy z jednej ręki, oraz tricki, które zaczynał jadąc tyłem ,czyli z blinda. Na szczęście wygrałem i znalazłem się w finale wiedząc już, że jestem pucharowym mistrzem Polski. To było świetne uczucie, gdyż niezależnie od tego co by się wydarzyło i tak byłem mistrzem polski. Ten heat nie był tak dobry jak poprzedni, ponieważ już nie było tyle wiatru, na szczęście początku heatu zrobiłem backmoba do wrapped (który posadziłem jako pierwszy w historii polskich zawodów). Po skończeniu heatu nie miałem pojęcia jaki jest wynik i nie mogłem się go doczekać. Następnego dnia okazało się ,ze jest oficjalnym i pucharowym mistrzem Polski. Słysząc tą wiadomość zatrzęsły mi się nogi!! Po raz 4 z rzędu i tym razem było naprawdę ciężko!! Był to jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu i mam nadzieję ,że nie ostatni!!
Pozdrawiam
Victor Borsuk
(Diverse Extreme Team,Ford, Burn, AA Men, Kitepark, Choc, Naish,
Dakine)